Relacja z wyjazdu: Żywiecki Trójpak, który stał się Czteropakiem
Wyjazd Żywiecki Trójpak mało co by się nie odbył, bo autobusy z Warszawy do Rabki-Zdrój były dokładnie zapchane. Szczęśliwie trafił się miły pan z busem, który podwiózł nas do samego Podwilka ... Wielkie dzięki, bo ominął by nas rewelacyjny wyjazd ! :) Lądowanie na miejscu było twarde. Piąta rano i nieprzespana noc. Na osłodę przywitała nas uśmiechnięta Pani przewodnik z herbatką i od razu ruszyliśmy z kopyta w drogę.



Po lewej na sąsiedniej połoninie kilka koni skubie trawę. Przed nami gruzawik próbuje z gracją słonia ominąć wertepy, które sam stworzył poprzedniego dnia. Po prawej stado owiec i pasterz przywołujący je do porządku głośnym krzykiem. A dokoła bezkresna zieleń.
Wycieczkę na Białoruś zorganizowały dwa koła przewodnickie: Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich i Studenckie Koło Przewodników Świętokrzyskich.
Warszawa. Zbiórka na dworcu PKS Zachodni i dość punktualnie ruszamy o 17,15, kierunek Kałusz przez Stanisławów. Wcześniej Staszek Szloser wręcza każdemu ok. 1 kg tzw pakiety indywidualne na 3 dni, kaszki itp. Niektórzy załapują się na obiadowe dodatki. Autobus ukraiński sprawnie przeciska się po bus-pasie trasy łazienkowskiej i nawet ominął sprawnie rondo w Kołbieli, tylko silne opady deszczu przeciekają przez nieszczelne klapy w dachu.
Rodział I - ?????????
Kaszëbsci nutë: Na zakończenie cyklu weekendówek wybraliśmy się nietypowo, bo nie na południe w góry, ale na północ - na Kaszuby. Teren urozmaicony, pagórkowaty z najwyższym wzniesieniem Niżu Polskiego - Wieżycą (329 m. n.p.m.) oraz licznymi jeziorami. Oprócz uprawiania turystyki czynnej i wypoczynkowej poznawaliśmy miejscową kulturę oraz zabytki. Przeczytajcie refleksje Agnieszki z wyjazdu!
Cześć, jestem Majka i już dawno nosiłam się z zamiarem wyjazdu w góry z SKPB, szczególnie, że planuję napisać pracę o Kole. Dobrym początkiem byłby właśnie wyjazd i nawiązanie paru znajomości. Stanęłam jednak przed wyzwaniem: pokonać brak komfortu (przyzwyczajenie do spania w pokoju z łazienką), udowodnić sobie, że znów dam radę chodzić z ciężkim plecakiem, znieść niedogodności pogodowe i wyjechać z ludźmi, których nie znam...
Do niedawna praktycznie niedostępna dla turystów enklawa Bałkanów, nieco większa niż przeciętne polskie województwo, już w 2006 roku, podczas wyjazdu do sąsiedniej Czarnogóry, została obrana za cel obozu Akcji Letniej. Pomysł wdrożony w 2007 roku, ku zdziwieniu prowadzących, znalazł rzeszę zwolenników, którzy zdecydowali się na wyjazd w nieznane...
Kilka dni buszowania po sieci, zaklepywanie w ostatniej chwili zwolnionych miejsc i tak w składzie 15 osób nasza dziarska grupa ruszyła do Rumunii pod przewodnictwem Siarka, Adasia i Oli. Większość uczestników spotkała się już w Wawie, reszta dołączyła dopiero w Krakowie? ale czasu na integrację pociągową było aż nadto.